Jak zwiedzić Paryż w 3 i pół godziny?

 

Tytuł jest trochę na wyrost. Oczywiście całego Paryża w trzy godziny nikt nigdy nie zwiedził, niemniej… Zobaczcie jak wykorzystaliśmy kilka godzin, które zostały między lądowaniem na Charles de Gaulle, a wylotem do Dusseldorfu.

 

W dzieciństwie wyobrażałem sobie Paryż jako miasto zakochanych. Pełne szczęśliwych, eleganckich ludzi. W mojej wyobraźni była to europejska stolica, której mieszkańcy delektowali się bagietką z serem, popijając wino. Potem nastały czasy, które do Paryża mnie skutecznie zniechęciły. Czasy intensywnej globalizacji. Przekaz medialny przedstawiał stolicę Francji jako niebezpieczną, pełną agresywnych i rozczarowanych Europą imigrantów, jako drogą i przereklamowaną metropolię. Wreszcie nadarzyła się okazja, żeby skonfrontować ze sobą tak różne obrazy tego samego miejsca.

Byliśmy zmęczeni. Dziewięć godzin lotu, jet lag, bezsenność, wcześniej dwa tygodnie podróży po Meksyku – to wszystko złożyło się na kiepskie samopoczucie. Do samego końca rozważaliśmy czy zostać na lotnisku czy ruszyć do centrum i coś zobaczyć. Ciekawość wzięła górę.

Samolot wylądował punktualnie, ale… najpierw trzeba wyjść z samolotu, potem kolejką przejechać z jednej części terminalu do drugiej, potem przejść odprawę paszportową, potem pójść na kolej RER. Dopiero od momentu startu pociągu możemy zacząć odliczać. Pół godziny, bo tyle potrzebuje pociąg na pokonanie trasy Charles de Gaulle – Saint Michel-Notre Dame, spędziliśmy na planowaniu co dokładnie zwiedzić.

Zaraz po wyjściu ze stacji metra poczułem, że dzieje się ze mną to co podczas każdej podróży. Ciekawość, lekkie motyle w brzuchu, euforia. Dodatkowo podkręcał mnie fakt, że mieliśmy bardzo mało czasu. Zmęczenie ustąpiło, magia.

Pierwsze wrażenie wywołało u mnie szok. Widok wspaniałej architektury, eleganckich mieszkańców, wesoło prowadzących rozmowy przypomniał mi o moich wczesnych wyobrażeniach. W powietrzu unosił się zapach serów, ciastek i czegoś jeszcze. Niepokoju.

Po kilku minutach było jasne co jest jego źródłem. Dotarliśmy pod Katedrę Notre Dame, przed którą maszerowało dwóch uzbrojonych w długą broń żołnierzy. Przed wejściem do gotyckiej katedry miała miejsce kontrola bagażu. Tego typu działania po czasie przestały nas dziwić. Zlały się z kontrolami lotniskowymi w jedno. Zawartość naszej torby oglądano jeszcze w metrze i pod łukiem triumfalnym. Zdecydowanie czuliśmy Niepokój. Był brodaty, nosił galabiję i owinięty był pasem Szahida.[1]

 

IMG_6044

 

Notre Dame zachwyca. Jej budowa rozpoczęła się w drugiej połowie XII wieku. Wnętrza przypominają mi o chrześcijańskich korzeniach dzisiejszej Europy. Bogactwo detali architektonicznych, magiczne witraże. Jak miło, że wejście nic nie kosztuje.

 

IMG_6083

 

Z Notre Dame wybieramy się w poszukiwaniu taniej kawiarni. Otóż tania kawiarnia to w centrum Paryża antonimy. Więc może chociaż tania cukiernia? Niestety. Wydajemy ponad 3 euro na serowe ciastko. Serowe ciastko powoduje, że jednak wydam pieniądze na drogą kawę, bo za chwilę przyda mi się toaleta. Kawa kosztuje około 5 euro. Płać i płacz.

 

IMG_6071

 

Ruszamy w kierunku metra. Czas leci, a kolejny punkt to sztampowa już wieża Eiffla. Dla jednych to kupa złomu, dla innych symbol Francji. Pewne jest, że budzi silne emocje i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych obiektów architektonicznych na świecie. Okolica jest piękna, chociaż roi się od naciągaczy. Czarnoskóry jegomość zachodzi mi drogę i usiłuje sprzedać tandetną bransoletkę. To chyba ta słynna ,,hakuna matata”, którą wciskają turystom.

 

IMG_6113

 

No lo quiero, gracias – odpowiadam. Po chwili śmieję się jak głupi do francuskiego sera. Zapomniałem, że już nie jestem w Meksyku. Chyba byłem bardzo skołowany. Krótki spacer Polami Marsowymi i przez most Pont d’lena docieramy na Plac Trocadero. Stąd mamy piękny widok na Wieżę.

 

IMG_6118

 

W tym momencie mieliśmy wracać na lotnisko, ale w oddali dojrzeliśmy Łuk Triumfalny. Zamiast biegu do metra pobiegliśmy na – Charles de Gaulle Etoile, w którego centrum znajduje wspomniany pomnik. Po drodze mijaliśmy piękne kamienice, wystawne restauracje, prestiżowe hotele. Utwierdziłem się w przekonaniu, że Paryż do tanich nie należy, a za elegancję trzeba zapłacić ekstra.

 

IMG_6151

 

Zziajani ustawiliśmy się w kolejce do wejścia na Łuk Triumfalny. Sam monument robi ogromne wrażenie, jest po prostu piękny. Jednak my wybraliśmy się tam, żeby podziwiać panoramę miasta. Przed wejściem na klatkę schodową Łuku znowu prezentujemy zawartość naszych toreb i wbiegamy na górę. Akurat trafiamy na zachód słońca, wprawdzie Wieża nie jest podświetlona, jednak zachwyca. Cała panorama była nieprzyzwoicie piękna. Mógłbym ją porównać do zjawiskowej modelki, która reklamuje nową linię ekskluzywnej marki odzieżowej. Po prostu prosiła się o zdjęcia.

 

IMG_6177

 

IMG_6166

 

IMG_6179

 

Z Łuku Triumfalnego zbiegliśmy i pognaliśmy wprost do metra. Dojechaliśmy na stację łączącą się z RER, jadącym w kierunku lotniska. Aby prawidłowo skasować bilet, należy wyjść za bramki z biletem z metra i przed ponownym wejściem podbić specjalny bilet. Nie muszę dodawać, że drogi?

Jaki w moich oczach jest Paryż? Taki jak z romantycznych filmów i dziecięcych wyobrażeń czy może taki jak z wiadomości emitowanych 14 listopada 2015 roku? Ani taki, ani taki. Wprawdzie nie okazał się moją ziemią obiecaną, jednak wciąż panuje tam rewelacyjny klimat. Miłość po prostu wisi w powietrzu. Architektura w połączeniu z ludźmi czyni to miejsce wyjątkowym. Jedynie Niepokój spogląda na nas zza węgła.

Droga na lotnisko minęła szybko. W głowie wirowała mi panorama Paryża, w nogach czułem przebyte kilometry, a w brzuchu serowe ciastko z cukierni.

To wszystko wydarzyło się w trzy i pół godziny. W trzy tygodnie po haniebnym i tchórzowskim zamachu Paryż podniósł się z kolan. Chapeau bas. My padliśmy na mniej szlachetną część pleców. Rzecz jasna ze zmęczenia i dopiero w samolocie. Na szczęście lot był krótki.

 

IMG_6081

 

Koszty:

Bilety na przejazd lotnisko-centrum-lotnisko: 20 euro.

Kawa – 5 euro.

Ciastko – 3 euro.

Woda – 0,65 euro.

[1] Nie zrozumcie tego opisu na opak. Nie występuję przeciwko muzułmanom, tylko terrorystom. Nie każdy muzułmanin to terrorysta, ale prawie każdy terrorysta to muzułmanin. Dla Ciebie, inteligentnego odbiorcy to jasne, ale w dobie poprawności politycznej wolę to wyłożyć literalnie.

6 myśli na temat “Jak zwiedzić Paryż w 3 i pół godziny?

  1. Ja byłam w Paryżu i wybrałam się tam samochodem, ale z Anglii. Bardzo miło wspominam ten czas. Jest tam dużo ciekawych miejsc do zwiedzania. Można je obejrzeć w ekspresowym tempie, ale czasem warto się zatrzymać i zwiedzić więcej miejsc:)

  2. Na trzy godziny to zwiedziliście całkiem sporo 🙂 Ja tez wyobrażałam sobie jako miasto zakochanych, ale jakoś nie dostrzegłam w nim takiego uroku, jak np. we Lwowie, czy Gdańsku.

  3. Padlam z wrazenia 😉 krotko i na temat ! oczywiscie mam nadzieje, ze jeszzcze tu wrocice i zobaczycie cos wiecej. Wspaniale opisana atmosfera miasta. fakt, ze nie jest tanio ale “wyladowaliscie” w okolicy w ktorej takie ceny sa niestey norma. Pozdrawiam

Dodaj komentarz