Rzymskie rozczarowania

Rzym. Wieczne Miasto jest jednym z najbardziej znanych symboli Starego Kontynentu. Tu spotykają się ślady starożytnej cywilizacji i barokowego przepychu, wyszukanego gustu i religijnej twierdzy. Stolica Włoch wykorzystuje wszystkie atuty by być turystyczną stolicą świata. Tylko czy to dobrze?

 

Płacz i płać.

Samolot ląduje na płycie lotniska Fiumicino. Bilety to jedna z nielicznych rzeczy, na których można zaoszczędzić odwiedzając Rzym. Przejazd do centrum miasta kosztuje 5 euro i zajmuje niecałą godzinę. Bilet 72 godzinny na komunikację miejską to koszt 18 euro. Mój hostel znajduje się kolejną godzinę od centrum, ale przynajmniej jest tanio. No prawie. Opłata klimatyczna wynosi 3,5 euro za dobę od osoby. Lista rzeczy, za które się płaci jest długa i nie ma sensu podawać cen wszystkich usług, produktów i wejściówek. Po prostu przyjmijmy, że jest bardzo drogo i nie jest to wymarzony kierunek dla spłukanego podróżnika.

 

Romantyzm tłumów?

Kto oglądał Rzymskie Wakacje, Zakochanych w Rzymie albo Jedz, módl się i kochaj mógłby oczekiwać od Rzymu, że oczaruje go i natychmiast wkradnie się do serca. Wąskie uliczki, ikoniczne zabytki, kultowe miejsca. Tak jest na fotografiach, na filmach. Latem jest to jednak labirynt pełen mrówek, między którymi jesteś tylko… jedną z nich.

 

Uliczka w centrum Rzymu.

 

Fontanna di Trevi.

 

Tłumy przed Fontanną di Trevi.

 

Tłum wokół Fontanny di Trevi nie pozwala złapać aparatem ładnego kadru. W tle słychać gwizdek policji, która co chwilę upomina turystów, by ci nie wchodzili do wody. Ponad tę bezkresną masę głów unoszą się jeszcze dziesiątki wysięgników z telefonami. Każdy chce zrobić pamiątkowe zdjęcie.

Darmowe atrakcje zawsze skupiają największe tłumy. Może warto poszukać szczęścia w biletowanych ruinach starożytnego Rzymu? Najsłynniejsze są oczywiście Forum Romanum i Koloseum.

 

Forum Romanum z góry…

 

… a także z dołu.

 

Amfiteatr Flawiuszów…

 

…to inaczej Koloseum.

 

To kolejne symbole Wiecznego Miasta. Kolejka do amfiteatru Flawiuszów liczy ponad 300 metrów. Czas oczekiwania wynosi tyle ile mój dojazd i powrót z domu do pracy. Dwie godziny oczekiwania można w Rzymie spożytkować inaczej. Decyduję, że czekam. Warto bilety zarezerwować wcześniej, dzięki temu ominiecie kolejkę. Doktorant archeologii ma jednak przywilej nieodpłatnego zwiedzania pozostałości starożytnego Rzymu. Niestety biletu nie kupi przez Internet. Koloseum jest jednym z siedmiu nowych cudów świata. Niestety podobnie jak każde inne miejsce w sezonie, jest to miejsce całkowicie zadeptane butami ludzi takich jak my – turystów.

Kolejną bolączką są zorganizowane wycieczki. Kilkadziesiąt osób z hiszpańskojęzycznej grupy idącej za żółtym parasolem, zmieszało się właśnie z mniej-więcej trzydziestoosobową grupą obywateli Francji, którzy podążają za niebieską chorągiewką. Spróbuj teraz delektować się filiżanką cappuccino przy jednym ze stolików na zewnątrz kawiarni.

 

A co warto?

Nie chcę wyjść na malkontenta. Rzym to przecież cudowne miasto, ale to nie jego historia czy architektura robi największe wrażenie. To miejsce wciąż ma niesamowity klimat. Wystarczy przespacerować się centrum z samego rana. Kiedy na Schodach Hiszpańskich nie ma jeszcze straży miejskiej, wlepiającej mandaty za to, że ktoś na nich usiadł. Z ich szczytu dobrze widać nie tylko Plac Hiszpański, ale i dachy wszystkich okolicznych kamienic. A na dodatek w promieniu kilkuset metrów można skosztować niedrogich włoskich pyszności!

 

Schody Hiszpańskie krótko po południu.

 

Zdjęcie ze szczytu schodów, z którego rozlega się piękna panorama centrum. Za nami kościół św. Trójcy.

 

Rano jest tu znacznie luźniej.

 

Kto marzy, żeby w jednej podróży odwiedzić dwa państwa, także powinien wybrać się do Rzymu. Watykan to wyjątkowe miejsce nie tylko dla pielgrzymów. Plac i Bazylikę św. Piotra najlepiej zwiedzać wcześnie rano. Wejście do Bazyliki jest darmowe, a jej wnętrza należą do najokazalszych na świecie. Wewnątrz jest też miejsce o szczególnym znaczeniu dla wielu rodaków – grób Jana Pawła II.

 

Plac św. Piotra.

 

Plac i Bazylika św. Piotra. Kolejka do wejścia do kościoła.

 

Wnętrze bazyliki.

 

Po wyjściu z kościoła łatwo spotkać żołnierzy kultowej Gwardii Szwajcarskiej. Nie zazdroszczę im pracy – są fotografowani częściej niż modele Calvina Kleina, przy czym niezależnie od temperatury muszą stać na baczność w eleganckich mundurach.

 

Gwardia Szwajcarska.

 

Jedź, jedz, pij.

Włochy to przede wszystkim ojczyzna kawy. Zwyczaj wypijania espresso przy kawiarnianym barze znajdzie tu sympatyków zarówno w ścisłym centrum, jak i w ciasnej spelunce w odległej dzielnicy gdzie mieszkałem. Ceny są niskie i wahają się od 0,7 do 1,2 euro. Kawę można wypić wszędzie, ale ja polecam w szczególności jedno miejsce. Antico Caffe Greco. Kawiarnia otwarta w 1760 roku. Gościli tam m.in. Schopenhauer, Byron, Nietzsche, Wagner, a także Słowacki czy Mickiewicz. Jest to jedna z najbardziej prestiżowych kawiarni na świecie, do której zaglądają najczęściej zamożni turyści. Jeśli jednak podróżujesz budżetowo, nie ma powodu, żeby odmawiać sobie przyjemności skosztowania aromatycznej kawy. Rachunek za cappuccino i espresso wyniósł 4,20 euro, czyli dużo taniej niż w niejednej polskiej kawiarni. Cały myk polega na tym, że kawę pijemy tak jak wielu mieszkańców Rzymu, czyli na stojąco przy barze. Stolik ma zupełnie inny cennik, którego z uwagi na profil tej strony wolę nie przytaczać.

 

Najsłynniejsza kawiarnia świata.

 

Pizza w centrum Rzymu to jest to czego nie można nie spróbować, jednak tutaj koszt rośnie do około 6-7 euro. Mowa oczywiście o Marghericie, którą osobiście uwielbiam polewać oliwą z oliwek.

 

Margherita.

 

Najtańsze makarony w centrum Rzymu…

 

…niestety serwują w plastiku.

 

Jeśli jednak szykujecie się na prawdziwą wyżerkę, to przy Placu Hiszpańskim mieści się kultowa knajpka serwująca makarony w różnych formach. Pastificio Guerra to idealna propozycja dla tych, którzy chcą zjeść posiłek jak w restauracji, ale mają budżet jak na fastfood. W pewnym sensie ta ponad stuletnia knajpka łączy jedno i drugie. W środku nie ma stolików, przy których można usiąść. Jedzenie serwowane jest w plastikowym opakowaniu, z kompletem plastikowych sztućców w zestawie. Przed wyjściem warto jeszcze zapełnić plastikowy kubek wodą i… można poszukać wolnego kawałka krawężnika/ławeczki. Wiem, że od tej ilości plastiku zorientowanych proekologicznie turystów może rozboleć głowa. Mnie głowa bolała i serce krwawiło, ale świadomość oszczędności wzięła górę. Jak się nie ma co się lubi…

 

… to Arrivederci Roma!

Nie ma co ukrywać. Rzym choć jest piękny, to dla mnie przede wszystkim kosztowna i zatłoczona stolica. Długo było mi do niego nie po drodze. Dość powiedzieć, że łatwiej było mi polecieć na Karaiby czy do Tokio niż do Rzymu. Kiedy jednak znajdziesz dobry pretekst i trochę oszczędności, to koniecznie odwiedź to jedno z najważniejszych miast Europy. Tylko omiń te nadreprezentację turystów i leć poza sezonem!

 

Koszty podróży:

– Bilety lotnicze: 170 zł w dwie strony,

– transfer lotnisko-centrum: 9-10 euro w obie strony (w zależności od wyboru linii autobusowej),

opłata klimatyczna: 3,5 euro za dobę,

hostel (pokój prywatny): 220 zł,

bilet 72h na komunikację miejską: 18 euro,

Roma Pass 72h: 38,50 euro,

kawa w kawiarniach przy barze: 0,7 do 2 euro,

kawa w kawiarniach przy stoliku: koszt może sięgać nawet 5-7 euro,

lody (gelato): ok. 2-3 euro za 2-3 gałki w różnych smakach,

pizza w restauracji: od 4,5-5 euro za Margheritę,

wejściówki do muzeów i obiektów kulturalnych: zwykle w granicach 8-10 euro. Koloseum + Forum Romanum: 15 euro. Studenci archeologii: free.

 

Dodaj komentarz